Dzieci przyszłością Kościoła
Dzieci przyszłością Kościoła
 
Czy na Golgotę szły dzieci? Czy widziały Jego, jak niesie ciężki krzyż? Tego nie wiemy, ale możemy podejrzewać, że tak. Nikt przecież, ani Żydzi, ani rzymski okupant, nie nakazał im w ten dzień trzymać się z daleka od uliczek Jerozolimy. Niezależnie jednak od historycznego kontekstu, nie ulega wątpliwości, że od dwóch tysięcy lat wśród tych, którzy idą za Jezusem ostatnią drogą, są też najmłodsi.
 
13 marca 2015 roku, w drugą rocznicę wyboru na Stolicę Piotrową papieża Franciszka, w naszym kościele nabożeństwo Drogi Krzyżowej zostało poprowadzone przez uczniów Polskiej Szkoły. Zestawienie rymowanych rozważań i dziecięcych głosów z ogromem bólu i poświęcenia może wstrząsnąć nawet najbardziej nieczułym sercem. Dzieci są jak Jezus: emanują niewinnością. A pełnoletni oprawcy Mistrza z Nazaretu przypominają grzech: są bezwzględni. Oddanie w ręce małych członków Kościoła prowadzenia Drogi Krzyżowej jest wniknięciem w głęboką tajemnicę Wielkiego Postu. Jest też przypomnieniem dla nas, dorosłych, zawsze żywych słów Jezusa: „pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie”. To samo robi papież Franciszek, wyciągając ręce, by tulić i błogosławić najmłodszych. Oni są przecież źrenicą oka, przyszłością Kościoła!
Podopieczni Pani Mireli Gonki, a także kilkoro ich starszych kolegów, odłożyło w tamto piątkowe popołudnie zabawę i odpoczynek, by pójść najtrudniejszą ścieżką świata. Ścieżką, na której najczarniejszy grzech spotkał... bezgraniczną Miłość. Dziecięce refleksje zostały tak ułożone, aby jerozolimski piątek przed świętem Paschy sprzed dwóch tysięcy lat, czyli „wtedy i tam” – przekładał się na „tu i teraz”, rodzinno – szkolną rzeczywistość, bliską, znaną, konkretną i codzienną. Bo Droga Krzyżowa to nie jest skostniała, martwa historia. To Droga Życia. Mojego, Twojego, naszego i wszystkich. Droga dorosłych. I dzieci też. Przede wszystkim dzieci.
 
Karolina Paprocka