Poloneza czas zacząć...
Poloneza czas zacząć...
 
W sobotę, 21 lutego 2009 roku pożegnaliśmy tegoroczny karnawał. Blask tęczowych balonów rozświetlał główną salę domu parafialnego, a na parkiecie, do tradycyjnego, polskiego tańca, stawiły się dzieci oraz dorośli, a nawet sama młodzież. Zabrzmiała muzyka z „Pana Tadeusza”.
I tak jak dawniej, na szlacheckich i królewskich dworach, uroczystość rozpoczęła się od wspaniałej parady, czyli od poloneza.
Walka o pączka
Walka o pączka
Potem wszyscy przebierańcy prezentowali swoje stroje. Nie zabrakło księżniczek, piratów, Pipi Langstrumpf, czirliderki, policjanta, kowbojów, pająków i innych roześmianych zwierzątek.
Była nawet Piękna w towarzystwie (aż!) dwóch Bestii!
Jedzono i pito, stoły uginały się od pączków, faworków i innych pyszności – wszak były to ostatki – ostatnie chwile przed wielkopostnymi wyrzeczeniami.
Uczestnicy zabawy wydobywali z niektórych pączków śmieszne polecenia;
Do utraty tchu...
Do utraty tchu...
łowiono wędkami cukierki, robiono papierowe chrusty i tańczono, tańczono i jeszcze raz tańczono, a komu zabrakło partnera, ten wywijał z miotłą.
Bawiono się tak bardzo, że nawet tajemnicze maski ze ścian zdawały się mieć rozbawione, przychylne oczy, a kolorowe balony uwieszone w wielkiej sieci pod sufitem same podskakiwały w takt muzyki! I jakby tego było mało, uczestnicy korowodu przebierańców przyjmowali wybrane role. Tata był dzieckiem, mama dziadkiem, dziecko psem – wszystko po to, by stanąć do karnawałowego konkursu rodzin, w którym każdy był kimś innym. Kapelusze zmieniały miejsca na głowach, ogonki piesków merdały ochoczo i nawet pączki z chrustami wzięły się pod boki i tańcowały, bo to przecież karnawał!
 
A jeżeli prawdą jest, że zapustne psoty, wesołe zabawy i pomysłowe przebrania mają zwiastować szczęście, zdrowie i obfitość w nadchodzącym sezonie, to czeka nas doprawdy pomyślny rok!
Karolina Paprocka
Zajrzyj do galerii zdjęć