Ach, ta ortografia!
Ach, ta ortografia!
 
Niedzielny poranek nie sprzyja raczej rannemu wstawaniu. Faktycznie jest to ten dzień tygodnia, w kontekście którego znane powiedzenie - „Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje” - traci co nieco na swojej wymowie. Niedziela to przecież dzień odpoczynku, bez pracy. Jednak, nie dla wszystkich.

„Dla nas już od lat prawie każdy niedzielny poranek rozpoczyna się lekcją języka polskiego” – mówią uczniowie Szkoły Języka i Kultury Polskiej przy PMK w Bielefeldzie.

O wielkim Polaku
O wielkim Polaku
Faktycznie, ale jeśli pora na naukę jest dość wyjątkowa, to i dodać trzeba, że te lekcje są też nie mniej wyjątkowe. Zajrzyjmy jednak na chwilę do sal na zajęcia.

Najmłodsze dzieci właśnie przyglądają się polskim samogłoskom. Jak dziwnie wyglądają literki: ą, ę, ó! Są inne niż te, o których uczymy się w niemieckiej szkole. W grupie II uczniowie zapoznają się z kolejną osobliwością językową, mowa akurat o miękkości spółgłosek.

Oj, trudny ten Polski!
Oj, trudny ten Polski!
Ciężko jest odczytać niektóre nazwy, jeszcze trudniej napisać. Lepiej, jeśli się już takie słowo poznało; może będąc w Polsce, a może na zajęciach u pani Kasi. Obok na lekcji polskiego odbywa się lekcja historii. W grupie III, która bierze udział w projekcie „Opowiem Ci o wolnej Polsce” uczniowie przeprowadzają wywiad ze świadkiem historii. W sali naprzeciwko pisząc dyktando można się zapoznać z życiorysem sportowca, ulubieńca Polaków Adama Małysza. Najstarsi uczniowie zastanawiają się natomiast, jak napisać rozprawkę. Jej temat brzmi: „Uzasadnij słuszność stwierdzenia, że Jan Paweł II przełamał wiele watykańskich stereotypów”.
Opowieści o Polsce
Opowieści o Polsce
To tyle, jeśli chodzi o dzisiejszy poranek. Cofnijmy się jednak na moment do przeszłości.

Kiedy Maria Dąbrowska opisywała londyńską szkołę dla dzieci Polaków na emigracji z początku XX wieku, głównym problemem tytułowego bohatera było poszukiwanie swojej tożsamości. Marcinowi Kozerze po wielu rozterkach udało się odpowiedzieć na dręczące pytanie: kim jestem? A kim my jesteśmy i czym dla nas jest ta niedzielna nauka języka polskiego?

Wkrótce egzamin
Wkrótce egzamin
Takie pytania mogą zadawać sobie uczniowie przychodzący do naszej szkoły. Ale nawet jeśli o zupełnie inną emigrację teraz chodzi i choć w szkole z opowiadania Dąbrowskiej lekcje odbywały się wieczorami, a nie w niedzielne poranki, to odpowiedź jest bardzo podobna. Bo tym, czym dla londyńskiej emigracji był Dom Towarzystwa Polskiego, tym jest ta niedzielna szkoła przy polskiej parafii dla naszej Polonii.

Lecz, by nie doszukiwać się już kolejnych podobieństw – uczniowie tej szkoły nie muszą udowadniać, że Polska istnieje. Chociaż, zdaje się, że nie zabrakłoby im odwagi Marcina Kozery. Ale jest coś, co mogą. Mogą we współczesnej, zjednoczonej Europie, w kraju sąsiedzkim naszemu, nie zawsze i nie wszędzie przychylnemu swemu wschodniemu sąsiadowi, sławić jej dobre imię. A tego, obok znajomości języka, można nauczyć się na wyjątkowych lekcjach polskiego. Bo o tej - wolnej, różnobarwnej, z historią bogatą w wielkich i wspaniałych Polaków - Polsce, mówi się na niedzielnych lekcjach polskiego w naszej „niecodziennej” szkole.

Agata Kotowska

Wszystkim, którzy czuwają, by nauka w szkole przebiegała spokojnie i radośnie: księdzu Krzysztofowi za opiekę i dyrektorowanie, Radzie Rodziców - za pomoc w każdej formie, panu Robertowi - za nowe szafki w salach; w imieniu nauczycieli i uczniów - serdeczne podziękowania.

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć .