Emigracja jest trudnym doświadczeniem. Każdy przeżywa ją inaczej, chociaż są pewne wspólne dla wszystkich elementy. Emigracja była, jest i zapewne będzie częścią ludzkiego losu do końca dziejów. Znały ją narody od tysięcy lat: Żydzi, Ormianie, Niemcy, Rosjanie, Polacy. Dziś dotyka też nas, Drogi Czytelniku. Ciebie i mnie.
Emigrant potrzebuje zrozumienia. Akceptacji. Ale też łączności z krajem pochodzenia. Potrzebuje zakorzenienia.

Współcześnie, gdy 20 milionów Polaków żyje poza granicami kraju, ileż otuchy i nadziei daje nam obiektywna ocena pewnej sytuacji: oto jakiś czas temu jeden z najwybitniejszych myślicieli wszech czasów pochylił się nad losem polskich emigrantów i napisał tekst, w którym prosił o opiekę nad nimi najsilniejszego gwaranta wszelkiego dobra, wszelkiego bezpieczeństwa, wszelkiego szczęścia. I ten tekst został przywołany we wtorek 27 października w naszym parafialnym kościele. O czym mowa? O rozważaniach św. Jana Pawła II, wplecionych w tekst najpiękniejszej modlitwy świata, modlitwy różańcowej, poprowadzonej w tenże dzień przez dzieci z polskiej szkoły. Dzieci, jakby nie było, polskich emigrantów.

Emigracja bywa trudna. Czasem bardzo. Ale, jak wszystko, jest częścią Bożego planu. I nie jesteśmy w jej przeżywaniu sami. Jest z nami Papież Polak. I Maryja, którą poprosił, by się nami już na zawsze opiekowała.

Karolina Paprocka