Przy grobie ks. Jerzego
Przy grobie ks. Jerzego
 
1 listopada. Dzień pamięci, modlitwy i zadumy... Otuleni kolorami jesieni wtapiamy się w cmentarną ciszę. W tym roku, Anno Dominni 2015 jest wyjątkowo pięknie, ciepło i słonecznie.

Odwiedzamy cmentarze wspominając bliskich, których już nie ma, rozmyślając o tym, co minęło, odeszło... Mogiła i palący się znicz, taki koniec ziemskiej drogi czeka każdego z nas. Dzisiaj i jutro w Dzień Zaduszny namacalnie uświadamiamy sobie, że na ziemi jesteśmy tylko na chwilę. Ta chwila może trwać dłużej, ale zdarza się, że jest bardzo krótka... Zbyt krótka. Nic nie jest na wieczność – te, tak często wypowiadane słowa, na cmentarzach nabierają wjątkowej mocy. Tutaj dosłownie czuje się przemijanie. Szczególnie jesienią. W kalendarzu świąt 1 i 2 listopada są nam bardzo potrzebne. Nie tylko po to, by wspominać zmarłych, wymieniać świętych i bohaterów. Nie tylko po to, by silniej poczuć więź wspólnoty nad grobem kogoś znanego. W ten dzień przeszłość i przyszłość podają sobie ręce, stawiając pytanie o sens życia, śmierć i wieczne odpoczywanie...

W Szkole Języka i Kultury Polskiej rozmawiamy na temat Świąt Zmarłych w Polsce i w Niemczech. Próbujemy doszukać się różnic w wyglądzie cmentarzy i sposobie obchodzenia świąt. Dzielimy się refleksjami i spostrzeżeniami. Uczniowie napiszą później:

„W Dniu Święta Zmarłych nasza Polska Szkoła ma zwyczaj odwiedzania grobów księży spoczywających na pobliskim cmentarzu, ks. J. Gisztarowicza i ks. M. Dobrzańskiego, którzy byli duszpasterzami w naszej polskiej parafii. Jak wygląda taki spacer na niedaleko od kościoła położony cmentarz? Po rozpoczynającej lekcje modlitwie najstarszej grupie zostają wręczone znicze. Wtedy wszyscy razem ruszają w drogę. Po dojściu na cmentarz i w końcu do grobów księży, uczniowie, rodzice i nauczyciele pod przewodnictwem ks. Krzysztofa Romanowskiego zaczynają wspólną modlitwę. Najstarsi uczniowie zapalają i składają znicze na grobach.

Ksiądz Krzysztof opowiada o swoich poprzednikach. Na każdym z tych dwóch grobów mieni się kilkanaście zniczy, choć jest jeszcze wcześnie, bo dopiero dochodzi dziesiąta rano. Wygląda to bardzo pięknie i myślę, że ten widok podziwiają wszyscy przechodzący tędy ludzie. Kiedy spoglądam na prawo i lewo, widzę, że żaden inny grób nie jest tak rozświetlony, jak właśnie te dwa polskie. Wieczorem, kiedy przyjdziemy tutaj na spacer z rodziną, groby polskich księży jeszcze bardziej odróżniać się będą od innych. Będą jaśniały dziesiątkami światełek. Ogólnie cmentarz nie jest dziś tak zatłoczony, jak to bywa w Polsce, i tylko co jakiś czas przechodzą tędy ludzie. Polacy po prostu inaczej traktują to bardzo ważne święto.” (Weronika, lat 16)

„Mamy dzień 1 listopada. Bielefeld. Ten dzień dla ludzi w Niemczech jest jednym z wielu dni wolnych od pracy. Nie każdy pamięta jednak, że to dzień Wszystkich Świętych. Jesteśmy na cmentarzu Stieghorst. Tutaj spoczywają dwaj księża z naszej parafii. Mimo że, nie wszyscy ich znali, pozostają w naszej pamięci dzięki temu, że co roku odwiedzamy ich groby właśnie w ten dzień. Gdy się jednak obejrzymy lub posłuchamy, nic tylko cisza i pustka. Na grobach innych zmarłych znajdują się pojedyncze świeczki, na innych kwiaty, a w oddali dwie osoby, które sprzątają grób bliskiej osoby. W porównaniu z cmentarzami polskimi, na których czujemy obecność naszych bliskich zmarłych, widzimy znajomych i rodziny otaczające groby, czyste i zadbane cmentarze niemieckie są puste i bezosobowe.” (Emil, lat 17)

Agata Kotowska