Polonez w kościele? Czemu nie? Zwłaszcza, jeśli melodii najpiękniejszego, najbardziej polskiego tańca towarzyszą słowa: znane, kochane, bliskie sercu. Słowa jednej z tradycyjnych, polskich kolęd, napisanych w XVII wieku przez Franciszka Karpińskiego - Bóg się rodzi. A wszystko to działo się w niedzielę, 15 stycznia, po Mszy świętej.

Na prawdziwą kolędową ucztę zaprosił parafian, jak co roku, Krzysztof Gornowicz wraz z chórzystami bielefeldzkiego Cor Matris.

Jest już tradycją, że wykonywaniu poszczególnych utworów towarzyszy bogaty komentarz, dzięki czemu poszerzamy naszą wiedzę o skarbie narodowej kultury, jakim jest zbiór kolęd i pastorałek. To dzięki temu nawet dzieci w naszej PMK wiedzą, że jedną z najstarszych bożonarodzeniowych pieśni jest Anioł pasterzom mówił, że Fryderyk Chopin wplótł do swego Scherza h-moll melodię Lulajże Jezuniu, a muzyka kolędy Jezus malusieńki posiada wszelkie cechy kujawiaka.

W tym roku po raz pierwszy wykonana została w naszej świątyni pastorałka znana pod nazwą Kolęda dla nieobecnych, która swą popularność w Polsce zawdzięcza nie tylko cichej, spokojnej i nostalgicznej linii melodycznej, ale też słowom, szczególnie mocnym dla tych, którzy w czas Bożego Narodzenia boleśnie tęsknią za kimś, kto odszedł na zawsze i kogo zwyczajnie, po ludzku, bardzo nam brakuje...

Kiedy 2 tysiące lat temu na świat przyszło Dziecko, towarzyszyła Mu czułość Matki, pełna skupienia odpowiedzialność Opiekuna, radość Nieba i ludzi dobrej woli na ziemi. Przez 2 tysiące lat wokół tego wydarzenia zbudowana została bardzo bogata tradycja i kultura, materialna i duchowa. Bądźmy dumni z tego, jaką role w tej tradycji odgrywa Polska. Ile wnieśli w bożonarodzeniową kulturę Polacy, znani z nazwiska albo anonimowi. Bądźmy dumni z tego, jak my przeżywamy  Godne Święta, tu, w Niemczech, jakie świadectwo dajemy o swoich zwyczajach. Bądźmy dumni z naszej Pasterki, z pięknych Jasełek. I z Koncertu kolęd. To wszystko przecież jest po to, aby ucieszyć Bożą Dziecinę, i aby oddać Jej hołd!

Karolina Paprocka