Maryjo, miej w opiece Naród cały...
Maryjo, miej w opiece Naród cały...
 
11 listopada w bielefeldzkiej świątyni odbyła się Msza św. za Ojczyznę. W ten sposób nasza parafia włączyła się w obchody jednego z dwóch najważniejszych dni w polskim kalendarzu: Święta Niepodległości.
Przed laty ks. Piotr Skarga pisał: „Gdybym zapomniał Ciebie, Ojczyzno moja, moje święte Jeruzalem, niech przyschnie język do mego podniebienia, niech uschnie moja prawica, a Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie”.
Mocne słowa. Bardzo mocne. Rodzi się pytanie: ale dlaczego Bóg ma być strażnikiem pamięci o Ojczyźnie?!
Odpowiedź padła podczas kazania. Przez kościół przemaszarował orszak dumnych, acz milczących postaci: otwierał go ten, który przyjmując chrzest przed ponad tysiącem lat, dał Polsce wiarę - i państwo. Polska rodziła się u stóp krzyża, i kto dziś o tym nie pamięta, to tak, jakby przeczył, że dziecko wychodzi z łona matki... Nie zabrakło Ojca Kordeckiego, wpatrzonego w oblicze Matki Boskiej Częstochowskiej, nie zabrakło Księdza Skorupki, kapelana walczącej i zwycięskiej Polski z bitwy warszawskiej w 1920 roku, wymownie patrzył na nas Ksiądz Popiełuszko, a Jan Paweł II ze świętym uporem podkreślał, że to, kim jest, zawdzięcza swojemu wielkiemu, wspaniałemu narodowi.
Było ich wielu, żyli Ojczyzną, niejednokrotnie oddawali za nią życie. Gdzie bardziej na świecie można powiedzieć, że wolność krzyżami się mierzy, jak nie u stóp Jasnogórskiej, pod łopoczącą na niespokojnym wietrze biało – czerwoną flagą?!
My, tutaj, teraz, nie musimy walczyć w konspiracji, gromadzić amunicji, ustawiać barykad – to oczywiste. Nadszedł czas najbardziej specyficznej próby. My musimy pamiętać. Zwłaszcza my, poza granicami. Brak pamięci prowadzi do zezwierzęcenia. Kościół działa przez dwie nauralne wspólnoty, rodzinę i naród. Kto uderza w nie, uderza w Boga. Ci, którzy podnoszą rekę na dumę narodową i polską państwowość, uderzaja równocześnie w trzy cele: Kościół, naród i rodzinę. Tak było od wieków, tak jest teraz, zmieniają się tylko hasła i metody, ale istota zła pozostaje.
Pamięcią o Ojczyźnie jest modlitwa za nią, za sprawujących władzę, za naród.
Nasza ponad tysiącletnia historia jest bezlitosna i nie pozostawia żadnych złudzeń: Polska będzie albo Chrystusawa – albo nie będzie jej wcale.
Mszę św. zakończył wspólny śpiew pieśni „Boże cos Polskę”. Najdumniejszy czyn patriotyczny, największe bohaterstwo naszych czasów, a równocześnie największa gwarancja, że Polska będzie naprawdę wspólnym domem dla nas wszystkich - to ręce złożone do Boga w błaganiu: „Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie!”
Karolina Paprocka