Jasełka w Paderborn
Jasełka w Paderborn
 
Światło gaśnie, milkną rozmowy. Na scenę wychodzą aktorzy. Najmłodsi mają 4 – 5 lat, najstarsi zaledwie kilka wiosen więcej. W niedzielę, 25 stycznia, w parafialnej sali przy Kościele św. Elżbiety w Paderborn odbyło się spotkanie z przedstawieniem jasełkowym i wspólnym śpiewaniem kolęd jako głównym elementem programu.
 
Takie spotkania stały się już tradycją, bez której nie wyobrażają sobie Bożego Narodzenia ani dzieci, ani rodzice, ani parafianie, którzy przychodzą nie tyle licznie, co tłumnie. I słusznie, bo jest na co popatrzeć i czego posłuchać.
 
Punktem wyjścia dla tegorocznego przedstawienia była współczesna scena, rozgrywająca się w dwóch spokrewnionych rodzinach, wspólnie spędzających Boże Narodzenie. Jedną z nich stanowi szczęśliwe małżeństwo Anny i Joachima oraz ich dobra i mądra córka, Maria. Drugą rodziną jest Elżbieta i Zachariasz, małżeństwo pełne ciepła i miłości, ale bezdzietne. Maria, piękna i uzdolniona maturzystka, wprowadza swoją rodzinę i widzów w tajemnicę, jaką jest Boży plan.
Wskazuje na Betlejem, aby wytłumaczyć, że tylko Ten, który wie wszystko, wie też, co jest dobre dla każdego z nas.
 
Przeniesieni dzięki uroczej scenografii w miejsce i czas przyjścia na świat Zbawiciela widzimy kolejne osoby, którym Pan Bóg „pozmieniał szyki”, udaremnił plany, wszystko zaplątał, aby tak naprawdę wyprostować. Maria z Nazaretu z Józefem, zmuszeni opuścić przygotowany na przyjście Dziecka dom; gospodarze z Betlejem, którzy wypędzają Świętą Rodzinę,
aby ostatecznie nawrócić się i biec do Stajenki; pasterze, odkrywający w głębi swego serca, że ani blask gwiazd, ani ciepło ogniska, ani gra na fujarce nie da im tego, co Ktoś, o Kim opowiadał Anioł; królowie, rzucający swe królestwa, aby szukać i znaleźć to jedyne Królestwo; mieszkańcy Krakowa, zajęci walką z wawelskim smokiem, wygrywaniem hejnału, pieczeniem precelków, poruszeni Dobrą Nowiną –
oni wszyscy potwierdzają słowa współcześnie żyjącej, skromnej dziewczyny o imieniu Maria, że nikt nie ma lepszego pomysłu na nasze życie niż Ten, który nam to życie daje.
 
W ostatniej scenie dochodzi do cudownego „zwrotu akcji”, niczym w teatrze antycznym. Współczesna Maria objawia rodzicom, co odkryła we wnętrzu swojego serca, a małżeństwo Elżbiety i Zachariasza dzieli się z bliskimi radosną wieścią, że na świat przyjdzie ich upragnione, długo oczekiwane dziecko.
Pan jest wielki i tylko On wie, co dobre dla człowieka!
 
Po uczcie teatralnej jest zawsze czas na ucztę muzyczną – wspólne śpiewanie kolęd. Jest to tradycja dosyć popularna w naszym kręgu kulturowym. O fenomenie tego wydarzenia w Paderborn decyduje fakt, że do śpiewania przygrywają...dzieci i młodzież: Ola, Viktoria, Jasiu, Adam, Szymon , Joel, Noah i Marcel. Chwilę wcześniej widzieliśmy ich w przebraniach, na scenie. Patrząc i słuchając można odnieść wrażenie, że to są wybrani z wybranych,
zwycięzcy castingu na młode talenty, uczniowie szkoły o profilu muzyczno – aktorskim. Nic bardziej mylnego. Te młode osoby przeżywają w pełni swoje dzieciństwo i młodość, a jedynie...przez cały rok uczestniczą w czwartkowych próbach, organizowanych przez zaangażowanych rodziców, pod czujnym okiem ks. Proboszcza. Spotykają się, by słuchać i mówić o Bogu, kilka miesięcy przed występem ćwiczą kolędy, przez parę tygodni trenują tekst jasełek...Ich babcie pieką ciasteczka, mamy szyją kostiumy, tatusiowie przyjeżdżają po pracy, aby pokazać, jak służyć swoim talentem Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie. Można...? Można!
 
A co na to same dzieci?
Mówią o radości i wyzwaniach, o tremie, dobrej zabawie i samorealizacji. „Na próbach jest super. Wszyscy się cały czas uśmiechają” (Magda, lat 9). „Kiedy się dowiedziałam, że będę w tym roku Maryją, z radości nie mogłam uwierzyć” (Ola, lat 10). „Trochę to stresujące, musiałam wczuć się w rolę, ale byłam zadowolona, że potrafię rozśmieszyć ludzi” (Madzia, lat 8, która tak soczyście zagrała rolę Gospodyni, że już w trakcie przedstawienia otrzymała gromkie brawa).
Maryja z Nazaretu, grana przez Olę, była niezwykle delikatna, subtelna i przekonująca, ale tylko ten, kto stał za kulisami wie, ile kosztowała ją nauka długiego i trudnego tekstu, a jej mamę dobranie właściwego kostiumu. Współczesna Maria (Alicja, lat 13) z zadowoleniem przyjęła tegoroczną rolę, która dała jej możliwość pokazania żyłki aktorskiej: „tak bardzo lubię grać na scenie” – mówi. Nawet nie wyobraża sobie, by mogła za rok nie wystąpić. Teatralna Anna (Ewa, lat 13) pomimo młodego wieku doskonale oddała mądrość i ciepło swojej postaci.
Ale najbardziej spontanicznym świadectwem wydają się słowa 10-letniego Adama i 9-letniego Szymona: „Jasełka to jest takie trochę Boże Narodzenie w 3D, tylko jeszcze lepsze...po prostu Boże Narodzenie live...wyobraź sobie, że każdego roku naprawdę rodzi się Pan Jezus... i to są właśnie Jasełka!”
Karolina Paprocka