Zaczytani i zasłuchani
Zaczytani i zasłuchani
 
W sobotni wieczór, 5 grudnia 2009 roku, korzystając z zaproszenia Szkoły Języka i Kultury Polskiej można było wziąć udział w Spotkaniu Adwentowym Polskiej Misji Katolickiej w Bielefeldzie.
 
A któż z nas nie lubi grudniowych wieczorów w adwentowym nastroju? Tego czasu spędzanego przy kolejno zapalanych świecach, mieniącego się światełkami w oknach i migającymi lampkami? Czasu odliczania następujących po sobie dwudziestu czterech dni radosnego oczekiwania? Co roku tęsknimy przecież za tym okresem tajemniczym, nastrojowym prawie magicznym.
Samotny, bo trędowaty
Samotny, bo trędowaty
Czekamy na te rozmowy o zbliżających się Świętach Bożego Narodzenia, o tym kto u kogo, komu jakie prezenty, jaka choinka, jakie ozdoby na niej, jakie kolory, potrawy, nastroje, wydarzenia im towarzyszące. Co roku czekamy na ta oczekiwanie. Na to, co ma przyjść, się narodzić. I po to stroimy nasze mieszkania, by było w nich ciepło, nastrojowo i przytulnie…
Wszyscy jesteśmy trędowaci
Wszyscy jesteśmy trędowaci


I tak też miało być na sobotnim spotkaniu. Przyjaźnie, spokojnie, ciepło.
Głębokich refleksji i wrażeń dostarczyli najstarsi uczniowie szkoły w zaprezentowanym zaraz na początku przedstawieniu teatralnym pt. „Trędowaty, bo nie kochany”. Sztuka dotyczyła istoty życia każdego człowieka, niezależnie od tego, jaką rolę przychodzi mu spełniać. W ośmiu scenach, rozmowach bohaterów z ich własnym sumieniem, w towarzystwie „trędowatego”, nie kochanego przez nikogo, opuszczonego człowieka, rozważano jak bardzo ważną rolę w świecie wartości odgrywa miłość do drugiej osoby oraz do samego siebie.
W adwentowym nastroju
W adwentowym nastroju
Następnie, słuchając opowieści, zastanawiano się z jakiego prezentu najbardziej ucieszyłby się sam św. Mikołaj.
Niezwykle urzekającym punktem programu były występy ukrytych albo też dopiero co budzących się talentów. Artyści, którzy grali na skrzypcach, gitarach, flecie, fortepianie a nawet tubie zadbali o muzyczną oprawą tego wieczoru. Dzieci zasmakowały radości lepiąc słodkie domki, klejąc kolorowe lampki i wyczarowując świąteczne ozdoby.

Na świąteczny stół
Na świąteczny stół
Nie dane nam tutaj roztrząsać, czy to spotkanie się udało. Nie wiadomo, ile uśpionych uczuć zdołano obudzić? Ile serc ogrzać, a sumień poruszyć? Nie wiemy tak do końca, ilu uczestników spotkania wróciło do domu wzruszonych, a ilu tak po prostu, tym wspólnie spędzonym czasem ucieszonych? Ile par dziecięcych oczu błyszczało w zachwycie, a w ilu być może pojawiły się łezki wzruszenia?
Jeśli jednak cokolwiek się udało, jeśli udało się choć trochę „przyozdobić jakąś duszę”, to na pewno organizować to spotkanie było warto.
Chociaż…  
Drodzy Internauci!  
Może Wy sami spróbujecie to rozstrzygnąć? Wystarczy, że obejrzycie zdjęcia ze spotkania w naszej galerii . Zapraszamy!
Redakcja