Młodzi w Concordii
Młodzi w Concordii
 
W sobotę 25.06.2011 w Concordii odbyło się IX Polonijne Spotkanie Młodych. Ok. 2 tys. osób z terenu całych Niemiec przybyło, ze sztandarami swoich Misji, na wezwanie Chrystusa i Maryi, by dać świadectwo swojej przynależności do Kościoła Katolickiego i narodu polskiego.
Przybyli w strugach deszczu, pomimo przenikliwego zimna.
W drodze
W drodze
„Jest radość” – to zawołanie organizatorów, które nie straciło na aktualności przez cały czas trwania spotkania. Była radość, bo wraz z każdą kolejną  prezentacją mapa Niemiec pokrywała się biało - czerwonymi flagami, świadczącymi o tym, że jesteśmy, pamiętamy i czuwamy. Jesteśmy tu i teraz, zanurzeni w niemieckiej codzienności, ale też zakotwiczeni w polskiej tradycji i jej wierni. Pamiętamy, skąd pochodzimy, jaka mowa jest naszą mową ojczystą i jaki spoczywa na nas obowiązek, aby nasze dzieci nie zapomniały o polskich korzeniach.
Na scenie
Na scenie
I czuwamy – przy obrazie częstochowskiej Czarnej Madonny, który jest znakiem rozpoznawczym dla Polaków rozproszonych po świecie.

Na spotkanie udaliśmy się autobusem, wraz z naszym duszpasterzem, Księdzem Krzysztofem, oraz prywatnymi samochodami, a ostatni odcinek drogi pokonaliśmy na nogach, niosąc transparent z nazwą parafialnej wspólnoty.
Wszystkich nas czekało życzliwe przyjęcie i uśmiech Siostry Andrzeji. Współgospodarzem spotkania był również Ksiądz Bogdan, a wszystkich obecnych poruszył charyzmatyczny biskup Antoni Długosz, „dziadek z długim nosem”- uśmiechnięty, roztańczony, rozśpiewany, nieumiarkowany w radosnym głoszeniu chwały Boga.
Otaczając ołtarz
Otaczając ołtarz
Biskup, jak niegdyś nasz papież, przygarniał do siebie dzieci, dopuszczał najmniejszych do stołu pańskiego, trzymał za ręce młodzież, wznosząc do nieba głośnym głosem: „Abba, Ojcze!”

Dolinkę, w której zbudowane zostały scena z ołtarzem i namiot dla zespołów muzycznych, otacza kilka pochyłości – na jednej kolejne Misje kładły swoje sztandary, oddając je w hołdzie Bogu, na kolejnej pochyłości stali wierni, bowiem nie wszyscy uczestnicy mogli pomieścić się pod zadaszeniem.
Miej miłosierdzie...
Miej miłosierdzie...
Kolejna pochyłość, nieco łagodniejsza, oddana została do dyspozycji księżom – spowiednikom i chcącym skorzystać z sakramentu pokuty. Za tą pochyłością stoi wysoki, świerkowy las.
Ci, którzy byli w Concordii, nigdy chyba nie zapomną, jakim echem rozchodziła się koronka do Bożego Miłosierdzia, jedyna w swoim rodzaju, w wykonaniu zespołu „Siewcy Lednicy”, nie zapomną, jak brzmiały głosy młodych kleryków - chrystusowców z „Gaudeamus”, nie zapomną wreszcie pełnych żarliwości twarzy dziewcząt i chłopców z zespołu „Voluntate Dei”.
Ta sobota była chyba najbardziej deszczowym, najzimniejszym dniem, jaki tylko można sobie wyobrazić w samym środku lata.
Bp Antoni Długosz
Bp Antoni Długosz
Gęsta zasłona wilgoci odcinała się na tle ciemnej ściany świerkowego lasu. A śpiew i modlitwa wznosiły się, mimo wszystko, niepokonane, i pięły do nieba, niczym po murze średniowiecznej katedry.
Całe spotkanie w oczywisty sposób nawiązywało do sylwetki i nauki błogosławionego Jana Pawła II. Jego uśmiechnięte oczy spoglądały na nas z dużego zdjęcia, ustawionego obok ołtarza.
Tańcem chwalmy Go
Tańcem chwalmy Go
Oczy, które – według świadectwa ks. Sławomira Odera, postulatora procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II, patrzyły na świat oczyma Matki Boskiej.
Homilie podczas mszy św. wygłosił ks. bp. Antoni Długosz. Z jego twarzy nie znikał uśmiech, kiedy przypominał o kilku najważniejszych postulatach pontyfikatu Ojca św. Mówił o chrystocentryzmie – o tym, że nie wolno budować życia bez Jezusa, i nie można zrozumieć człowieka, jeśli wykluczy się z jego świata Boga. Przypomniał o antropocentryzmie nauczania papieskiego, o tym, że drogą Kościoła jest Człowiek, o pochyleniu się nad najmniejszym, najuboższym, i o tym, co było szczególną troską Jana Pawła II – obecności młodych w Kościele.
Deszczowo, ale radośnie...
Deszczowo, ale radośnie...
Biskup poruszył również kwestie charyzmatu pawłowego Ojca św., jego podróżach i pragnieniu dotarcia zwłaszcza tam, gdzie pogwałcone są prawa człowieka i godność osoby ludzkiej. Przypomniał o obrazie miłosiernego Boga w papieskim nauczaniu, o ekumenizmie i słowach modlitwy „...aby byli jedno”, o spotkaniach w Asyżu. Wreszcie nawiązał do Tej, której Ojciec św. zawierzył się cały, i której oddał swoją ukochana ojczyznę, Kościół i świat. I ostatnia kwestia – charyzmat Ojca św., jego siła duchowa i fizyczna, a także dramatyczne wydarzenia, które jednak z czasem osłabiały jego organizm, aż do końca, aż do „niemej katechezy” w oknie watykańskim, na krótko przed śmiercią.
Obok ołtarza stał krzyż – wielki, drewniany, a pod nim składaliśmy róże, rozdawane wcześniej przez zaangażowaną do pomocy młodzieżową grupę modlitewną „Emaus”. Każda róża – to był jeden z uczestników, jedno serce, jedno świadectwo.
Ten obraz – krzyża i naszego życia, złożonego u Jego stóp, zabraliśmy ze sobą, aby w naszym codziennym życiu, w naszej pięknej i trudnej codzienności, realizować najważniejszy postulat – postulat Bożej miłości, która zbawia świat.
 
Karolina Paprocka
Więcej zdjęć w Galerii .